Znikąd donikąd Tylko dwa słowa A jakie przestrzenie Że nawet nie trącą się swoimi bokami Tysiąclecie z tysiącleciem

Znikąd donikąd
Tylko dwa słowa
A jakie przestrzenie
Że nawet 
Nie trącą się 
Swoimi   bokami
Tysiąclecie z Tysiącleciem
Chociażby przez 
Jedno mgnienie
Przez jeden dzień 


Blog
Ostatni Polscy Mohikanie

I Poeto i Rzeźbiarzu
A Ty z tą swoją misją

 








To do kogo
Słucha Ciebie
Twoje echo
I rad z tego
Jakże jesteś
Że dziś Ciebie
Jeszcze słucha
Chociaż Twoje
Własne echo
Biegnące za Tobą
Krok w krok
W każdym kamieniu
I w każdym starodrzewie
Ale tu przecież
















Ulica Mariacka
Która w czas
Jarmarku Świętego Dominika
Królowa Ulic
Większa 
Niż cały Gdańsk
Miasto Rzeźb i Obrazów
Miasto Bursztynników
A Ty tu nagle
W swojej Pracowni
Która już liczy














Trzydzieści lat
Tak samotnie trwasz
Nawet nie udając
Bosmana na mostku
By całej załodze
Móc w porę zwiastować
Dobry pomyślny wiatr







Zamykasz drzwi od ulicy
Właśnie od Ulicy Mariackiej
Bo w Twojej Pracowni
Już bardziej
Pewnym głosem
Mówią Twoje rzeźby
Milczące jak zawsze
Po wszystek 
Czas przeszły
I po wszystek czas przyszły

Popatrz na Twoim Przedprożu
O które walczyłeś
Tyle pełnych lat
W dobie uznania
I szacunku
W Dniu Twojego Jubileuszu
Wszystkie Twoje Lata
Nagle zatrzymały się
Na Twoim Progu
I nie jest w stanie ruszyć ich
Nawet ów chłodny
Marcowy wiatr

Który tu przybył
Wprost znad Zatoki
Aż po Sopot
Po Gdynię
Po Hel 
By z Tobą być
By przy Tobie trwać
Czyniąc zadość
Za wszystkie
Wydarzenia i chwile
Które bez jego udziału
Sprawiły Tobie
Choć tę symboliczną
Satysfakcję i radość
Że jesteś 
Królem









Jesteś 
Królem
Dla siebie sam 
W tym jednym wielkim
Wielkomiejskim Gdańskim
Milczeniu
I nawet to potwierdza Dzisiaj
Twoje stare lustro
Że jesteś artystą
Całą gębą

To świat dookoła Ciebie
Tak dziwnie Skarłowaciał
Że nawet nikt
Nie zaprotestuje
Jeśli w przypływie
Poczucia odwagi
Nawet pełnym głosem
Nazwałbyś go 
Po prostu







Nie ogromnym miastem
A zwyczajnym karłem
I tak by już chyba zostało
Nawet do końca świata
A może nawet
I ten jeden dzień dłużej

I jeszcze tak dużo
Powiedzieć pragniesz
Do swoich rzeźb
Z których każda
Jakże jest Tobą
Pozwalając na to spełnienie się
I w Rzeczywistości
I poza Rzeczywistością
Którą próbujesz
Choć telepatycznie
Przejrzeć na wskroś
Ale każda z nich
Z każdym rokiem
Sięga coraz dalej i dalej
Poza dziesięć lat
Poza dwadzieścia lat
Poza trzydzieści lat
I tak aż poza
Kolejny i kolejny 
Enty wiek

W Twojej Pracowni
Która już ma za sobą
Prawie 
Jedną trzecią wieku
Nawet Twoje 
Kamienne rzeźby
Nabrały ludzkich cech

Skąd więc te słowa
Że Twój świat nagle
Daleki chłodny
Gdzieś z głębi kamienia
A i Ty taki daleki
Taki zamknięty w sobie
Że prawie wszystkiemu
I każdemu
Obcy



Czyżbyś zamierzał
Prześcignąć samego
Alberta Camusa

Mistrzu Pędzla 
Poeto  
I Rzeźbiarzu
Co z tą Twoją Misją
Czyżby na półmetku
Tej dziwnej drogi
Znikąd donikąd
Tylko dwa słowa
A jakie przestrzenie
Że nawet 
Nie trącą się 
Swoimi bokami
Tysiąclecie 
Z Tysiącleciem
Chociażby 
Przez jedno mgnienie
Przez jeden dzień 

Słowo komentarza

Janusz Dembowski, absolwent Liceum Plastycznego, (ukończył Wydział Rzeźby) im. Antoniego Kenara w Zakopanem w 1974 oraz   Wydziału Malarstwa, Rzeźby i Grafiki w Gdańskiej PWSSP - malarz, rzeźbiarz i poeta. Niezawodny tłumacz Duszy Kamienia i Starodrzewia, zwłaszcza Czarnego Dębu
i jednocześnie jakże mocno  zasłuchany w szum Wieków i Tysiącleci, który to szum jest mową całych epok - od najbardziej zamierzchłych kultur i cywilizacji aż po dzień dzisiejszy. Pracownia Autorska przy Ulicy Mariackiej  11 w Gdańsku, to Alfa i Omega i  Westerplatte - Człowieka - Artysty,  jakże cenionego w Polsce i poza granicami Mistrza Pędzla, Dłuta, a także i Pióra.
W tym roku 23 marca przypadł jubileusz 30-lecia istnienia i bogatej działalności tej Nadzwyczajnej Gdańskiej Placówki - Autorskiego Credo Janusza Dembowskiego. Zatem Czcigodny Jubilacie: Sto Sto Sto i Sto po Sto Lat - w Szczęściu po same brzegi.  Każdemu, kto Ciebie w Pracowni odwiedzi , potrafisz przeznaczyć swoje kolejne Pięć Minut , które czasem i kilka godzin trwa. I ja wychodzę z owej jubileuszowej audiencji w przekonaniu, że jesteś Człowiekiem i Pasji i Profesji...Wprawdzie kończyłeś różne akademie artyzmu i sztuki, ale z talentem to już daleko wcześniej na ten świat przyszedłeś, co potwierdza także po Twoim fachu Twój Dobry Druh - Dariusz Korytkowski.


Ilustracje
Janusz Dembowski
Archiwum Internetowe
Stanisław J. Zieliński
Tekst
Stanisław J. Zieliński
28.03.2018




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

A w Gdyni Wzgórze Ojca Maksymiliana Kolbe jest najprawdziwsze Sanatorium Butów

Mówisz ostatni Polscy Mohikanie Może gdzieś są Ale nie szewc

I to jest ta piękna Gdańska Kupiecka Historia