A gdy byłem jeszcze chłopcem
A gdy byłem jeszcze chłopcem Zaczynałem chodzić już Patrzyłem na obie nogi Jak mocno trzyma się but Zawsze lśniły na odległość Pastę lubił każdy but Choćby i całe pudełko Taki żarłok szkoda słów I pamiętam także miałem I buty siedmiomilowe Jakże szybko zawsze niosły Niosły mnie Każdą drogą przez las niosły I przez pole I zatracił mi się jeden Drugi jakoś Ostał mi się Zdobi moje szewskie okno Zdobi je aż po dziś dzień A bo widzisz jestem szewcem I tu zna mnie każdy but Jestem dla nich dobry lekarz Dla mnie każdy but jest swój Leczę nosy i podeszwy Poleruję aż po błysk Na ulicy rozpoznaję Który kiedy u mnie był Świeża skóra i nos zdrowy W takim bucie aż chcesz iść I niejedna mija zima I niejeden deszcz i śnieg Każdy but lubi być zdrowy A i wszędzie lubi iść I od tego jestem szewcem By tak zawsze mogło być Nieraz drzwi aż niedomknięte A...