Mówisz ostatni Polscy Mohikanie Może gdzieś są Ale nie szewc

Mówisz
Ostatni
Polscy
Mohikanie
Może gdzieś są
Ale nie szewc

Mówisz
Ostatni
Polscy
Mohikanie
Może gdzieś są
Ale nie szewc
Bowiem szewc w Polsce
Dalej ma
Swoje Święto
I dalej jest to jednak
Poniedziałek
Że w tym dniu
I wypić to li tylko

Tradycja
I to tradycja
Od tylu wieków
Od kiedy jest but
A więc tradycja
I żaden wstyd

Mówisz
Ostatni Mohikanie
Ale na pewno
To nie jest szewc

Na wszystkich półkach
Czekają buty
Czekają do naprawy
Których na nowe
Tak wielu za nic
Nie chce wymienić
Bo tylko 
W swoim bucie
Który jakże dobrze
Zna Ciebie w Twojej
Doli i Niedoli
I tylko w takim bucie
Możesz zawsze
Pewnie
Do celu iść

I tu jest skóra
I tu jest podeszwa
I tu ten fason
I tu ten szyk
Tyle modeli
Jest dziś w ogromnych
I hipermarketach
I w tych ogromnych
Ogromnych galeriach
Lecz jakże wiele
To taki kołchoz
I takie nic
Daleka Azja
Zimna Syberia
Iść w takim bucie
To tylko wstyd

Żal mi nóg wszystkich
Które je noszą
Ilu ma przez to
Skopany dzień
Ilu ma przez to
Skopany los
I ilu przez to
Tylko ten smutny
Finał potem czeka
Że tylko skalpel
I tylko lekarz
A czy lekarz
Ma zawsze swój głos

Potem wychodzi
Ta zemsta butów
Za brak szacunku
I brak naprawy
Za poniewierkę
Swoich wszystkich butów
Butów swoich przodków
Tej naszej polskiej
Najlepszej gwardii

Ten szlif i profil
Tu sprzączka sprzączką
Cholewa cholewą
A przymierz tylko
Załóż na nogę
To nawet sobie
Sam nie dowierzasz
Bo jakże pewnie
Idziesz w swoim bucie
A kilometry Tobie
O nawet tego sam
Nie dostrzegasz
Bo przecież same
Przed Tobą biegną

I chociaż nawet
Setka na karku
Jakże przyjazne są
Wszystkie lata
Nic nie uwiera
I nic nie gniecie
Przeto i droga
I prosta
I jasna
I jakże miła
Jakże serdeczna
Bo nie ma jak to
But naprawiony
But naprawiony
U swojego znajomego
Szewca

Który po ów but
Do naprawy
Nawet do Ciebie
I do domu przyjdzie
Kawę wypije
Dobre słowo powie
A i przekona
Do tej słusznej sprawy
Że Twoje buty
Choćby nawet
I te najstarsze
Jakże też pragną
Mieć godne życie

Godne
Dostojne
Z fasonem
Z połyskiem
Zawsze porządnie
Wypucowane
Tak jak przed laty
Tak jak co roku
Z nosem do góry
Jak zawsze

Mówisz
Ostatni
Polscy Mohikanie
Może gdzieś są
Ale nie szewc
Bowiem szewc w Polsce

Dalej ma swoje święto
W poniedziałek
Że w tym dniu
I wypić
To li tylko tradycja
Od tylu wieków
Od kiedy but
A więc tradycja
I żaden wstyd

Dariusz Grabowski, profesjonalny concierge obuwia. Unikalne usługi od drzwi do drzwi. Naprawa butów i galanterii skórzanej. Kontakt:perfectare.dariuszgrabowski@gmail.com
www.dariuszgrabowski.pl
t. 691 264 181


Ilustracje
Archiwum 
Internetowe
Tekst
Stanisław J. Zieliński

12.03.2018 R


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

A w Gdyni Wzgórze Ojca Maksymiliana Kolbe jest najprawdziwsze Sanatorium Butów

I to jest ta piękna Gdańska Kupiecka Historia